poniedziałek, 29 lipca 2013

!!!!!!!!!

Hahaha opowiem wam co działo się na weselu mojej kuzynki.

Grał mój nauczyciel z muzyki ;p Wszyscy się dobrze bawili itd. Ale było za gorąco.;/ Około 23 z moją kuzynką Kaśką poszłyśmy zwiedzać <3 ale jakiś 10 chłopaków około 15 lat nas śledzili i chcieli od nas wódki ( haha ) powiedziałyśmy im: Sorry wódka została na sali i żarcia przy sobie też nie mamy :c. I poszłyśmy dalej, ale oni poszli za nami ;c. Ale po jakiś 10 minutach wróciliśmy na sale. Mój kolega Jachu ( Rafał ) usiadł mi na krześle i nie chciał zejść :c i musiałam usiąść mu na kolanach. Akurat Marta i Karol jakiś film dla rodziców puścili. Po tym jakże ciekawym filmiku poszliśmy tańczyć i tak zleciała cała noc ;).

Poprawiny:

O 14 się zaczęły ale o 15 się wszyscy zebrali :) hah. I znowu było pełno jedzenia. Koło 16 z Jachem poszliśmy się przejść ( to mój kolega ). Jak wróciliśmy poszliśmy potańczyć. Muzyka na poprawinach była puszczana z laptopa więc postanowiliśmy zabawić się w DJ' ów i wybieraliśmy kawałki. Podszedł do nas mój kuzyn Czarek kompletnie pijany i mówi do Jacha : Ty pooodrywasz moją małą Ju.. Justynke? Jachu: Nie. On: Ja wiem, żeee taakk. I poszedł a my zaczęliśmy się śmiać. I ja poszłam na dwór na chwile i moja kuzynka Marta ( panna młoda, też pijana ) do mnie tak : A ty co? Też chcesz się wkręcić do rodziny Różańskich? A ja : No co ty. To mój kolega. Ona : Taak na pewno. Ja was obserwuje. Ja: Haha no dobra ja ide pa ;*. I poszłam do Jacha. Znowu tańczyliśmy. Jachu pojechał koło 20. A ja jeszcze zostałam i gadałam z Martą znowu i przyszedł do nas Czarek, bo jego dziewczyna chciała mu zrobić zdjęcie z nami. Pogadał z nami jeszcze i cmoknął mnie w policzek. A później Magda ( jego dziewczyna ) zrobiła nam zdjęcie :/  Pogadałam z nim itd. O 21 pożegnałam się z Martą buziakiem w policzek,a koło niej siedział Radek Lejmanowicz i chciał buziaka. Okay to dałam mu w policzek ale on upierał się że chce w USTA. No dobra. O 22 byliśmy w domu <3


Izzy

środa, 24 lipca 2013

Zayn 4.

JA: Jasne.
Z: To chodź.
....
Z: Powiedz mi co robisz jutro?
JA: Nic, tylko potem ide na rampy.
Z: To może się spotkamy?
JA: No dobra.
Z: To może jutro pójdziemy do kina?
JA: Jasne :>
Z: Wpadne do Ciebie jutro .
JA: Okey.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i dotarliśmy do mojego domu.
JA: No to tu.
Z: Zaraz ty tu mieszkasz?
JA: Tak.
Z: No to witaj nowa sąsiadko :> Mieszkam z kolegami obok. Chodź przedstawię Cię im.
JA: Okey.
.......
Z: Jestem!
K: Najeździłeś się już?
Z: Można tak powiedzieć. Patrzcie to Jessica. Też jeździ na rampach :) Jessica to Harry, Liam, Niall i Louis. 
JA: Hey.
H: Witaj ślicznotko.
Z: Spadaj Harry!
H: Jej jaki zazdrosny.
LI: Cześć.
LOU: Siemankoł.
Z: Jessica mieszka tu zaraz obok. Mamy fajną sąsiadkę.
H: Chciałeś powiedzieć: Mamy ładną sąsiadkę.
Z: No to też :)
JA: Zayn?
Z: Tak?
JA: No wiesz gadaliśmy o tym czy spróbuje.
Z: No gadaliśmy i co zdecydowałaś się?
JA: No tak. Spróbuje.
Z: Super!!!





Izzy

niedziela, 21 lipca 2013

Zayn 3.

JA: No fakt. Ale ty to robisz dla przyjemności.
Z: Też fakt. Jedziemy?
JA: Jasne :) - uśmiechnęłam się do niego 
........
Z: Zaśpiewasz mi coś?
JA: A co?
Z: No nie wiem wybierz sobie coś.
JA: Okey. 
http://www.youtube.com/watch?v=5NPBIwQyPWE

Uh huh, life's like this
Uh huh, uh huh, that's the way it is
Cause life's like this
Uh huh, uh huh that's the way it is

Chill out whatcha yelling' for?
Lay back it's all been done before
And if you could only let it be
You will see
I like you the way you are
When we're drivin' in your car
And you're talking to me one on one but you've become
Somebody else round everyone else
You're watching your back like you can't relax
You're tryin' to be cool you look like a fool to me

Tell me
Why you have to go and make things so complicated?
I see the way you're
Acting like you're somebody else gets to me frustrated
Life's like this you
And you fall and you crawl and you break
And you take what you get and you turn it into
Honestly and promise me I'm never gonna find you fake it
No no no

You come over unannounced
Dressed up like you're somethin' else
Where you are and where it's at you see
You're making me
Laugh out when you strike your pose
Take off all your preppy clothes
You know youre not fooling anyone
When you've become
Somebody else round everyone else
Watching your back, like you can't relax
Trying to be cool you look like a fool to me

Tell me
Why you have to go and make things so complicated?
I see the way you're
Acting like you're somebody else gets to me frustrated
Life's like this you
And you fall and you crawl and you break
And you take what you get and you turn it into
Honestly and promise me I'm never gonna find you fake it
No no no

Chill out whatcha yelling for?
Lay back, it's all been done before
And if you could only let it be
You will see
Somebody else round everyone else
You're watching your back, like you can't relax
You're trying to be cool, you look like a fool to me

Tell me
Why you have to go and make things so complicated?
I see the way you're
Acting like you're somebody else gets to me frustrated
Life's like this you
And you fall and you crawl and you break
And you take what you get and you turn it into
Honestly and promise me I'm never gonna find you fake it
No no no (x2)

JA: Wiem, że brzydko śpiewam. Nie musisz mi nic mówić.

Z: Nie prawda! Powinnaś zostać piosenkarką!

JA: Nieee...

V: Jess ty zaśpiewałaś przed kimś?! Wow nigdy tego nie robiłaś.

M: Właśnie. I wyszło ci to bombowo!

JA: Spadaj Mateusz!

Z: Jessica oni mają racje.

JA: Ja wiem swoje.

Z: Ja też. I jestem za twoim tatą. Powinnaś śpiewać zawodowo.

JA: Aha... Tylko jest problem.

V: Jaki?

JA: Ja nie umiem śpiewać.

Z: Hahaha... No nie żartuj.

JA: Ja mowie prawde.

J: Jess, Zayn się na tym zna i ja zresztą też. Bardzo ładnie śpiewasz.

JA: Teraz to ja nie wiem co o tym myśleć.

Z: Pomyśl czy nie fajnie by było być kimś sławnym?

JA: No fajnie.

Z: To jak? Spróbujesz chociaż?

JA: Okey.

Z: Odprowadzić Cię do domu?

JA: Jasne.

........

Zayn

Josh

Veronica

\\

Matt


Jessica

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Taka tam część 3 imagina o Zayn'ie. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Izzy

sobota, 20 lipca 2013

Zayn 2

M: Jasne chudzielcu.
JA: EJ!
M: No co tak prawda.
Nic nie powiedziałam tylko wytknęłam w jego strone język.
V: To idziemy... Czy będziecie się na siebie obrażać?
M: Idziemy.
JA: No idziemy.
......
JA: Mateusz weź otwórz furtke a ja zamkne dom.

Tak. Moja rodzina była jedną z najbogatszych. Do furtki jest z 10 metrów, więc zawsze jeździmy do niej na deskach. 
Byliśmy już w lesie, bo szliśmy skrutem Mateusza. Nagle Mat powiedział:
M: No dziewczyny ... Już nie daleko.
JA: Tak na pewno.
M: No tak. Zobacz już widać park.
V: Mat wiesz że tędy się idzie dłużej co nie?
M: A tam...

*CHWILE PÓŹNIEJ*

M: O siema Josh. 
J: No siemka Mat. Dawno Cie nie widziałem
M: No ja ciebie też. A co tu robisz?
J: Przyszedłem z kumplem Zayn'em, a ty?
M: Veronica i Jessica mnie wyciągnęły na rampy.
J: Uuu aż dwie?
M: Spadaj to moje przyjaciółki.
J: Moge je poznać?
M: Jasne... Veronica! Jessica! Chodźcie na chwile!
JA: Co chcesz panie kapitanie?
M: To jest mój kumpel Josh, Josh to jest Jessica, a to Veronica.
J: Miło mi was poznać.
V: Nam również.
Z: Josh! Idziesz?
J: Zayn to mój kumpel Mat a to jego przyjaciółki Jessica i Veronica.
Z: Hej śliczne.
JA: No siemka.
Z: Idziecie pozjeżdżać?
JA: Jasne.
V: Jess nie rób tego. Twój tata ci zabranił.
JA: O niczym się nie dowie.
V: No nwm.
JA: Veronica. On mi wszystkich fajnych rzeczy zabrania. I chce żebym została piosenkarką.
V: No fakt.
JA: Właśnie.
Z: To idziesz?
JA: Jasne. - uśmiechnęłam się do niego :)

* NA RAMPIE *

Z: Serio twój stary chce żebyś była piosenkarką?
JA: No niestety.;/
Z: Czemu niestety?
JA: No bo ja chce żyć normalnie. Ojciec sobie teraz pojechał do Los Angeles załatwić sponsora. 
Z: To fajnie. Ja na przykład śpiewam w One Direction i się ciesze bo każdy mnie zna....
JA: No fakt...
Matt
Veronica
Josh

Zayn
Jessica



____________________________________________________________________________________________________________
To taki dłuższy imagin część 2 o Zayn'ie. Pisałam na spontana i mi nie wyszedł ;c

Izzy




środa, 17 lipca 2013

Zayn 1.

Pewnego dnia rozmawiałam z moją przyjaciółką Veronicą:
V: Może pójdziemy gdzieś razem z Mateuszem?
JA: Może do Skate Parku?
V: Okey. Ale bierzesz rolki czy deske?
JA: Ty żartujesz? Przecież wiesz że na rolkach nie umiem jeździć.
V: Fakt. Dzwonić do Mateusza?
JA: No.
V: Hallo? Mateusz?... Idziesz ze mną i Jessiecą do Skate Parku?... O fajnie... Wpadnij po nas do domu Jess... To dziś vansy?... Okey....Powiem jej... Nara...
V: Dziś vansy. Mateusz bierze czarne, ja  fioletowe, a ty?
JA: Ja chyba siwe albo pomarańczowe.
V: Weź siwe.
JA: Okey. Ja ide się przeprać.
V: Okey.

Po kilku minutach szukania w co się ubrać wybrałam to:

i ubrana zeszłam na dół.

DING DONG

JA: Hej Mateusz.
M: No hej.
V: Siemka!
JA: To idziemy?
M: Jasne chudzielcu.
JA: Ej!


Mateusz .
Veronica - po środku.
Jessica - pierwsza od prawej strony.

Izzy



____________________________________________________________________________________________________________

No to tak tu będzie kilka części o Zayn'ie. Mam nadzieje że bardzo was zaciekawi :p

wtorek, 16 lipca 2013

one hundred years ;*

Dziś urodziny ma Elanor!!!! :*


Z okazji urodzin składam Ci moc życzeń: uśmiechu, zdrowia, radości, mnóstwa prezentów i gości, przyjaźni wielkich i małych, wielu przygód niebywałych i uśmiechu wesołego i wszystkiego, wszystkiego najlepszego!


Happy birthday wishes you the power to submit the: smile, health, joy, gifts and lots of guests, friends great and small, many adventurers unprecedented and cheerful smile and everything, all the best!


Imagin o Harr'ym

Cztery lata temu przyszła na świat Darcy, dziewczynka miała od urodzenia piękne blond loki i zielone wesołe oczy. Kiedy skończyła dwa latka urządzała przyjęcia dla swoich lalek i misiów, przechadzała się po domu w stroju księżniczki. Przy niej Harry cieszył się każdym dniem nawet tym w którym nic mu nie wychodziło, ona jednym najmniejszym uśmiechem sprawiała radość całej rodzinie. Kiedy twój mąż był w trasie urządzałyście wiele przyjęć na które zapraszałyście wszystkie dzieci z sąsiedztwa, jeździłyście na lekcje baletu oczywiście to ona tańczyła ty tylko obserwowałaś uważnie każdy jej ruch. Czasami kiedy coś jej się nie udawało jeździłyście do zabawkowego po nową lalkę lub kupowałyście kolejną piękną sukienkę. Dziewczynka była waszym światem, Harry dzwonił do was każdego dnia lecz oczywiście cos musiało zniszczyć wasze szczęście. Darcy pomimo tego że od początku swojego życia była sławna nigdy nikt nie zrobił jej zdjęcia ani nie miał szansy przeprowadzić z nią wywiadu. Harry za każdym razem gdy o nią pytali mówił że nie chce jej niszczyć dzieciństwa, mówił że chce aby była normalna i dojrzała wśród normalnych ludzi. Kiedy słyszałaś te słowa twoje serce jakby pękało, wiedziałaś że dziewczynka ma raka i umrze w ciągu kilku lat. Nigdy o tym nie mówiliście przy dziennikarzach właściwie tylko wy wiedzieliście, każdy myślał że jest zdrowa a częste wizyty w szpitalu tłumaczyliście brakiem odporności dziewczynki lub twoim twoim panicznym strachem przed chorobami. Były dni kiedy myślałaś tylko o tym ile dni jej jeszcze zostało ale bywały momenty kiedy zupełnie zapominałaś o jej chorobie i cieszyłaś się nią jak każda matka. Kiedy pewnego dnia podczas próby zasłabła rzuciłaś się w jej stronę ze łzami w oczach, jej choreografka natychmiastowo zadzwoniła po pomoc a ty modliłaś się aby to nie było to co myślisz aby to nie był ten dzień. Mocno przytuliłaś do siebie bezwładne ciało dziecka i trzymałaś je tak mocno jak tylko się da. Po policzkach spływały ci słone łzy które jakby przysłoniły mgłą wszystkie dobre wspomnienia a zamiast tego ukazywały najgorszą przyszłość.Zrozumiałaś że nigdy tak na prawdę nie byłaś świadoma tego że dziewczynka odejdzie, słyszałaś to wiele razy i rozmawiałaś na ten temat z Harrym ale nigdy nie byłaś na to gotowa. Karetka przyjechała po dziesięciu minutach, położyli dziewczynkę na noszach, przykryli jej malutkie ciało kocem i wyjechali z sali. Bez zastanowienia sięgnęłaś po telefon i zadzwoniłaś do męża.
Ty: Zaczęło sie... HARRY TO SIĘ ZACZĘŁO
H: Uspokój się, będzie dobrze nic się nie zaczęło... Gdzie jesteś?
Ty: W szkole baletowej. Ona zemdlała, upadła na ziemię jakby straciła panowanie nad ciałem... jakby umarła na moich oczach.
H: Już po ciebie jadę.
Chłopak rozłączył się a ty rzuciłaś telefonem w lustrzaną ścianę, która po zderzeniu z urządzeniem pękła na miliony małych kawałków. Runęła jak twoje dotychczasowe życie nagle bez wahania. Do pomieszczenia wbiegło kilka kobiet które starały sie ciebie uspokoić, przytulały cie i obiecały że będzie dobrze.
Ty: PRZESTAŃCIE I TK WIECIE ŻE TAK NIE BĘDZIE! ODEJDŹCIE! ZOSTAWCIE MNIE SAMĄ...
Kobiety posłusznie wyszły a ty wstałaś z podłogi i podeszłaś do lustra przy oknie które jakimś cudem ocalało. Twój idealny makijaż spłynął wraz ze łzami, włosy mieniły się od małych kawałków lustra które w nie wpadły, a z dłoni leciała krew. Czerwone krople zmieniły się w małe kałuże a odbicie z każdą sekundą przestawało przypominać ciebie. Mimo wszystko teraz z grobowym spokojem wpatrywałaś się w lustro, a w środku? A w środku każda część twojego ciała sie trzęsła ze strachu. W pewnym momencie do pomieszczenia ktoś wbiegł, nie zdążyłaś się odwrócić ponieważ postać unieruchomiła cie mocnym uściskiem. Po chwili zastanowienia wyczułaś perfumy Harrego, podniosłaś głowę i odwzajemniłaś jego uścisk.
Ty: Ja nie wiem co się stało, ona tańczyła tak pięknie i delikatnie jak zwykle aż w pewnym momencie upadła. Leżała prawie że martwa na tej podłodze, miała zamknięte oczy i się nie ruszała. Jakaś kobieta wezwała pomoc a ja ją trzymałam. Czułam jak staje się coraz zimniejsza...
H: Spokojnie, uspokój się.
Ty: Ona umiera prawda?
H: Tak, nie chcę ciebie smucić ale tak.
Chłopak zaprowadził cie powoli do samochodu i ruszył w stronę szpitala, całą drogę miałaś w głowie jej twarz kiedy upadała. Miała na niej wtedy dziwny wręcz niepokojący wyraz szczęścia, nie wyglądała na umierającą aż do momentu kiedy dotknęła ziemi. Wtedy jej blond włosy jakby straciły blask, pięknie opalona skóra pobladła a temperatura ciała spadła. Miałaś w głowie tylko ten jeden obraz, nic innego nie było tylko to. Każde wesołe wspomnienie znikło, albo zmieniło się w cos co rani i sprawia że chcesz zapomnieć. Ból który rozdzierał twoje serce narastał z każdą chwilą, chciałaś tylko położyć się koło niej i zasnąć. Samochód stanął a Loczek delikatnie wyciągnął cie z niego, w poczekalni stała mała dziewczynka która przykuła twoją uwagę. Uśmiechała się do mamy, pokazywała jej coś a kobieta ubrana w jakieś łachmany tylko pokręciła głową i odeszła.
H: Ja przyjechałem do córki, czteroletnia blondynka.
P: Przywieziona ze szkoły baletowej?
H: Tak.
P: Dziewczynka leży tam...
Poszliście szybko w stronę sali którą wskazała wam kobieta. Otworzyłaś drzwi i podbiegłaś do łóżka w którym leżała wpół przytomna dziewczynka, kiedy podeszłaś jej piękne oczy które kiedyś pełne były szczęścia spojrzały na ciebie z bólem. Usta zakrywała jej maska inhalatora który zapewne podtrzymywał ją przy życiu, jej malutka rączka jednym powolnym ruchem ściągnęła maskę tak aby móc mówić.
D: Mamo ja nie chcę umierać.
Ty: Nie umrzesz Słonko, obiecuję ci że nigdy nie umrzesz.
D: Mamo wiem że umrę, co się dzieje z ciałem po śmierci?
Ty: Darcy po co ci to wiedzieć?
D: Bo umieram i chcę wiedzieć co sie stanie.
Ty: Chowa się ciało w ziemi albo się je spala.
D: Mamo nie chcę być spalona to bardzo boli.
Ty: Nie będziesz...
Waszą rozmowę przerwała nagła zmiana stanu zdrowia dziewczynki. Jej oczy się zamknęły a ciało trzęsło sie w każdą stronę, małe rączki ścisnęły mocno kołdrę a ty obserwowałaś wszystko krzycząc i błagając o pomoc dla twojego dziecka. Kiedy do pomieszczenia wpadli lekarze Darcy leżała już spokojnie na łóżku jej twarz skamieniała, ciało zamarzło a serce stanęło jedyne co było słychać w sali to twój płacz i długi niekończący się dźwięk wydawany przez maszynę. Zaczęłaś rzucać przedmiotami które leżały koło ciebie, lekarze chcieli jakoś ciebie opanować ale za każdym razem gdy podchodzili zaczynałaś krzyczeć i się rzucać.
Ty: JAK TO MOŻLIWE ŻE DZIEWCZYNKA KTÓRA PRZED CHWILĄ ŻYŁA I ZE MNĄ ROZMAWIAŁA TERAZ LEŻY MARTWA NA SZPITALNYM ŁÓŻKU...
Poczułaś delikatne ukłucie i kolana się pod tobą ugięły, głos nie chciał wychodzić z gardła i zasnęłaś.
Kiedy wstałaś rany na rękach były zaszyte a obok twojego łóżka leżało łóżeczko dla nowo narodzonych dzieci, spojrzałaś do niego. Leżała w nim Darcy, miała bladą ale spokojna twarz a jej usta delikatnie wykrzywione były w uśmiech. H: Byłaś dobrą matką aż do samego końca, pomimo że była z nami tylko te cztery lata to sprawiłaś ze mogła cieszyć się każdą chwilą swojego życia. Dawałaś jej wszystko od miłości po zabawki. Przy tobie czuła sie bezpieczna a kiedy wyjeżdżałaś mówiła tylko o tobie. Byłaś i nadal jesteś dla niej idealną matką, pomimo że jej tu nie ma to w twoim sercu niech zostanie na zawsze.
Pokiwałaś głową i pożegnałaś się z dziewczynką, do sali weszła pielęgniarka i ją zabrała. Pomachałaś malutkiej dziewczynce na pożegnanie, trudno było ci się z nią rozstać ale w końcu teraz będzie jej lepiej.

PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ

Dzisiaj wypadałyby jej piąte urodziny, cała rodzina zebrała się na cmentarzu włoku jej małego grobu. Na stole stojącym obok nagrobka znajdował się tort czekoladowy z pięcioma świeczkami, jej ulubiona książka i kilka lalek. Zaśpiewaliście jej sto lat a Harry zaśpiewał dla niej kilka innych dziecięcych piosenek, wszyscy płakali a ty się uśmiechałaś ponieważ czułaś jej obecność. Miałaś świadomość że nawet jeśli nie ona zdmuchnie te świeczki to właśnie ona będzie je zdmuchiwać co roku w waszych sercach. Kiedy świeczki zapłonęły za tortem zauważyłaś uśmiechniętą Darcy, dziewczynka nie podeszła do ciebie ale cichutko wyszeptała ,,Dziękuję mamusiu że jesteś" uśmiechnęłaś się a Harry podszedł do ciebie i otarł ci z policzka jedną łzę. Kiedy spojrzał w kierunku malutkiej postaci uśmiechnął się a ty pierwszy raz od jej śmierci czułaś się jak w rodzinie.


Taki smutny bo mam taki humor;c

Dziś Elanor ma urodzinki!!!
Hahaa kocham ją i życze jej wszystkiego naj naj najlepszego!;*
Izzy

poniedziałek, 15 lipca 2013

Imagin o Niallu ;*

Pewnego dnia poszłam się przejść do parku. Kiedy już tam dotarłam, usiadłam na ławce i słuchałam piosenki Cher Lloyd 'Swagger Jagger', kiedy ktoś usiadł obok mnie. Był to chłopak o niebieskich oczach i blond włosach. Cały czas mi się przyglądał, po chwili nie wytrzymałam i zapytałam:
-Dlaczego się tak na mnie patrzysz?
-Nooo... Bo... Yyy... No, bo jesteś śliczna.
-Yhym, na pewno - w tym momencie zadzwonił mój telefon więc odebrałam. To była moja najlepsza przyjaciółka Carolina. Chciała się ze mną spotkać przy fontannie w tym parku co właśnie siedziałam z nowo poznanym kolegą. Po jakiś 5 minutach rozłączyłam się.
-A tak wgl to ja jestem Victoria. - uśmiechnęłam się i podałam rękę chłopakowi
-Niall. Miło mi cię poznać.
-Nawzajem.
-Eeem. Dałabyś mi swój nr?
-Jasne. - po chwili podałam ciąg cyfr.
-Mam pytanie.
-Tak?
-Umówisz się ze mną?
-Yyy... Okey - uśmiechnęłam się do niego
-Jutro o 16:00 przy tam tej fontannie. - mówiąc to chłopak wskazał na fontanne stojącą kawałek dalej.
-Okey będę, a teraz przepraszam ale umówiłam się z przyjaciółką. - mówiąc to podeszłam do chłopaka i dałam mu buziaka w policzek i odeszłam.
-DO JUTRA! - krzyknął chłopak.
Ja się tylko odwróciłam i pomachalam chłopakowi.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
Cały dzień chodziłam nakręcona. W końcu została tylko jedna godznia do spotkania. Poszłam do łazienki i zaczęłam się ubierać. Ubrałam czarne rurki i białą bokserkę z napisem I  DOG'S. Założyłam beżowe conversy i zrobiłam lekki makijaż. Zerknełam na zegarek była 15:48. Postanowiłam, że wyjdę już z domu. Po parku miałam 5 minut drogi więc szybko dodarłam. Niall już tam był. Kiedy mnie zobaczył podbiegł do mnie i przytulił na powitanie. Kilka minut później siedzieliśmy i rozmawialiśmy na ławce. Rozmawialiśmy długo. Niall wstał i złapał mnie za rękę.
-Co ty robisz? - zapytałam.
-Idziemy do mnie teraz  - pocałował mnie w policzek.
*15 MINUT PÓŹNIEJ*
-To tutaj.
-Wow. Jak tu pięknie. - powiedziałam
-Nie... Zapraszam. - powiedział i otworzył mi drzwi i gestem ręki zaprosił do środka jak prawdziwy gentelmen.
-jak na randce? - zapytał jakiś głos
-To był GŁUPEK Harry.
-Aha.
Słyszałem!
-Chodź do salonu.
Chwilę później byliśmy w salonie, w którym siedziało 4-rech chłopaków.
-Ughm... Chłopaki to Vitoria.
-Ja jestem Harold. haha
-To jest właśnie ten głupek.
-Ejj!
-Louis.
-Victoria
-Zayn
-Victoria
-Jestem Liam Payne.
-Victoria.
-Ładna jesteś Victoria. Aż zazdroszczę Horanowi - powiedział Harry
Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Niall wczoraj nam o tobie opowiedał - powiedział Louis
-Fajnie 
-Mówił że jesteś śliczna, ale nie że aż tak śliczna ty jesteś piękna! - krzyknął Harry, a ja go nie zrozumiałam
-Aaa...
-Chodź - powiedział Niall
-Gdzie?
-Do mojego pokoju.
*W POKOJU HORANA*
-Victoria muszę ci powiezieć coś bardzo ważnego.
-Tak?
-No wiesz ja ... zakochałem się w tobie już wczoraj kiedy usiadłem na tej ławce i spodobałaś mi się bardzo. I wiem że się kródko znamy ale ... Zostaniesz moją dziewczyną?
-Niall ja... ja nie wiem co mam ci powiedzieć.
-Zgudź się.. Prosze.
-Dobrze zostane twoją dziewczyną.
Dziś mija rok odkąd jesteśmy razem... Bardzo się kochamy ...

Heh taki sobie imagin

Następny za 2 komentarze.

Izzy;*

niedziela, 14 lipca 2013

Wstęp;*

Hej!

Ten blog będzie o One Direction będą tu imaginy... Razem z moją koleżanką będziemy je pisać ;*

Ja będe się podpisywała - Izzy

A Gosia - Megi ;*

A Patka - Annie;*

Zapraszam równiesz na blogi:

http://alexis-opowiada.blogspot.com/

i

http://malikowaizzyistlesowaannie.blogspot.com/